Pogrzeb Kuby | ||
|
Strona główna
Listy do Kuby Wiadomość Pogrzeb Kuby Wspomnienie
|
Na pogrzeb Kuby, jako przedstawiciele wszystkich Jego przyjacół z grupy dyskusyjnej i z IZA, pojechali do Tczewa Ola Kupniewska (Platynka) i Łukasz Kozicki.
Newsgroups: pl.rec.akwarium
" Żaden człowiek nie jest samotną wyspą; każdy stanowi ułamek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona tak samo, jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną. śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Dlatego nigdy nie pytaj, komu bije dzwon; bije on tobie " Tymi słowami Johna Donne'a pożegnał Kubę ksiądz celebrujący mszę w kapilcy na niewielkim, zielonym cmentarzu w historycznej części Tczewa. Wyraził dokładnie chyba nasze uczucia - z odejściem Kuby zabrakło wsród nas kogoś ogromnie ważnego, kogoś, kto stanowił jeden z duchowych filarów naszej grupy. Mimo tego, że tak rzadko pisał, dał się poznać jako wspaniały człowiek, pełen pasji, dbałości i powagi w podejściu do swego hobby. Kuba miał też inne zainteresowania - miał n.p. w tym roku robić już pierwszy patent żeglarski... Jestem dumny że mogłem poznać Snoopiego i nie mogę wyrazić żalu, że Go wśród nas już nie ma. Do kaplicy - mimo że do najmiejszych nie należy - zmieścili się tylko najbliżsi Kuby. Wielka rzesza jego przyjaciół modliła się w milczeniu na zewnątrz - a było tam zebranych, według moich ostrożnych szacunków, co najmniej 300 osób. Poza nimi, były z nami myśli jeszcze wielu, wielu osób. Stojąc z naszym wspólnym wieńcem wprost naprzeciwko drzwi kaplicy, czułem po prostu nad sobą obecność was wszystkich. Na nasze głowy kapały pojedyńcze krople deszczu, spadające pomiędzy promieniami słońca. Nie wyglądało jednak, by niebo płakało - zdawało się raczej, że to Kuba nas żegnał, mówiąc jednocześnie, że teraz jest Mu dobrze, że nic mu już nie grozi i że jest szczęsliwy. Po mszy odprowadziliśmy Kubę do kwatery położonej kilka metrów od kaplicy. Składanie kwiatów i wieńców trwało bardzo długo, przy dwiękach trąbki łkającej nad grobem słowa "Nim świt obudzi noc/ dotykiem ciepłych mgieł..." Kiedy dotarliśmy z Olą do grobu, był on już przystrojony ogromną ilością białych lilii, czerwonych róż, zielonych i kolorowych wieńców. Nasz wieniec, z białych róż okolonych białą wstęgą "Drogiemu Jakubowi przyjaciele z Internetowego Związku Akwarystów", połozyliśmy u Jego wezgłowia. Widać go było potem jeszcze z daleka. Jestem pewien, że Kuba nas tam widział i cieszył sie z naszej obecności. Zanim doszliśmy do grobu, wypatrzyły nas Jego siostry z młodszym bratem, Marcinem. Teraz Marcin będzie się opiekował akwarium Kuby. Siostry przedstawiły nas Rodzicom, którym przekazaliśmy wyrazy pamięci od Was wszystkich, tych z Kraju i poza granicami. Kuba ma wspaniałą Rodzinę, a Jego Ojca i Mrcina pamiętamy jeszcze ze zlotu w Gdyni. Zaprosili nas ponownie na wspólny posiłek, zostaliśmy przez nich potraktowani jak najbliżsi przyjaciele, niemal rodzina - co poczytuję sobie za honor, jaki nas spotkał z ich strony. Widać było, że wszystkie wyrazy żalu i pamięci, jakich doznali czytając posty od grupowiczów, były dla nich ogromnie ważne. Jak dokładnie się stało - nigdy się już nie dowiemy, ale o ile udało się ustalić, Kuba płynął z dużego jachtu do brzegu szalupą, wraz z opiekunem i swoim najbliższym kolegą z klasy. Pogoda była wcale nienajgorsza, lecz nagle niebo pociemniało i nie wiadomo skąd pojawił się wir powietrza. Zdążyli już dopłynąć do brzegu i chyba wyciągali łódkę, gdy tornado zwaliło na nich konar ze stojącego nad wodą drzewa. Kuba zginął na miejscu uderzony w tył głowy, jego kolega i opiekun są jeszcze w szpitalu z poważnymi obrażeniami. Szalone nieprawdopododobieństwo tragedii jaka spotkała Kubę, daje mi do myślenia tylko tyle - widocznie tak po prostu miało być... Żegnaj , Kuba... nigdy Cię nie zapomnimy.
--
Newsgroups: pl.rec.akwarium
Lukasz nic nie przesadzil. Byly tlumy ludzi, a ja dodatkowo czulam, ze wy wszyscy tez jestescie z nami. Rodzina Snoopiego byla wzruszona naszym odzewem i iloscia postow, potraktowali nas tak jakbysmy byli rodzina, albo conajmniej bliskimi przyjaciolmi. Nastroju jaki wtedy panowal nie da sie opisac i ciesze sie, ze to Lukasz napisal o tym, bo ja bym nie umiala. Moze jeszcze tylko dodam, ze Snoopy ma miec nastepce, jego mlodszy brat obiecal opiekiwac sie rybkami i pisac na grupe. Jeszcze nie wiedzial jakiego nicka bedzie mial i kiedy napisze. Czekamy, kiedy powitamy Marcina.
| |